poniedziałek, 10 września 2018

Powroty

Widzę, że długo mnie tu nie było, ale obiecuję, że posty będą. REGULARNIE. Wzięłam się za customy i za wiele innych BARDZO ciekawych rzeczy :)

niedziela, 1 lipca 2018

Secretariat (Big red) - Breyer Traditional

Hej!
Dziś przychodzę z moim pierwszym postem tego typu czyli, opisem/recenzją modelu. Mam nadzieję, że mi wyjdzie, także trzymajcie kciuki :D

Mold nosi nazwę  "Smarty Jones" , a został wyrzeźbiony przez Susan Carlton Sifton i wprowadzony w 2004 roku. 

Jest to historia wyścigów konnych. Piękny angielski ogier o imieniu Big Red.

Sam model jest bardzo ładnie wykonany. Przedstawia zwierzę w wyśmienitej formie/kondycji, o czym świadczą bardzo widoczne mięśnie.
Figurka przedstawiona w wyścigowym cwale. Również jego podstawka nas o tym informuje, gdyż nie jest ona taka jak u większości modeli, ( przezroczysta, lub ciemna) tylko fakturą odzwierciedla piaszczysty tor wyścigowy.
A teraz przejdźmy do opisu :)...
 Big Red-  ( wielki Czerwony) jest jak sama nazwa wskazuje, maści kasztanowatej.
Ma rozdęte czarne chrapy i wpatrzone do przodu, szeroko otworzone oczy. Na głowie ma odmianę, a uszy odchylone są do tyłu, tak jak i grzywka znajdująca się zupełnie za uszami, przez pęd i wiatr. 

Między grzywą jest przestrzeń, więc jakieś ogłowie mogło by wejść, lecz moim zdaniem ten koń ( a przynajmniej TA figurka) musi zostać "wolna". 

Kopyta są ukazane w bardzo szybkim cwale, tak że tylko jedna noga dotyka podłoża. Na nogach są odmiany (skarpetki), tak jak na prawdziwym ogierze, a tylko lewa przednia jej nie posiada. Jak jesteśmy już przy nogach, to dodam, że ogon jest bardzo dobrze wpasowany pod ruchy konia i nie jest to jakiś sterczący na wietrze "kikut" :)  

Cała figurka jest świetnie wycieniowana, a mięśnie cudownie się odznaczają. 
Osobiście bardzo wam go polecam i ode mnie to chyba tyle :*
NIKA

poniedziałek, 25 czerwca 2018

Dzień dobry! | Customy

Cześć!

Założyłam tego bloga przez pasję do zbierania modeli i samych koni. Od najmłodszych lat na moich starych półkach pojawiały się malutkie zwierzątka. Nie były to oczywiście modele firmowe tylko zwykłe, najtańsze zabawki. Zaszczepiły one we mnie jednak, WIELKĄ miłość do kolekcjonerstwa, która zaczęła się rozwijać i rozwija się każdego dnia.
Będą się tu pojawiać przeróżne posty związane oczywiście z jedną tematyką - figurki :) Bez zbędnego przedłużania chcę was zaprosić do dzisiejszego posta.

Kilka miesięcy temu w moje ręce trafiła wycofana przez firmę schleich stara, kategorycznie zużyta i zniszczona klaczka camargue (z 2011 roku, nr. katalogowy 13711). Samą rzeźbą tego konia byłam... dość zadowolona 😀. Jednak jej stan... Pierwszy raz widziałam tak "chorego" konika :c. Jednak postanowiłam że trzeba kobyle dać nowe życie i stanęła u mnie na półce, a już wkrótce miała dostać inną maść.
Trzeba mi przyznać, że ja i plastyka, malarstwo, rysunek i tego typu czynności mają ze mną baardzo mało wspólnego i raczej się nie lubimy. Postanowiłam jednak wziąć się za siebie i klaczkę odmalować samemu.
Zaczęłam kupować werniksy, pastele, farby i cuda wianki, oglądać tutoriale, pytać się znajomych o porady i przygotowywać się do zrobienia mojego pierwszego customa.

Konie rasy camargue występują tylko w maściach siwych i niestety od razu wiedziałam, że zmieniając jej kolor, zmieniam i rasę.
Ostatecznie na pierwszy raz zadecydowałam, że postaram się zrobić coś na wzór maści jeleniej. Niech się inni ze mnie śmieją, ale powiem tak: to była męka niemiłosierna 😂. Przyznam jednak, że nie będzie to mój ostatni custom. Postaram się nauczyć je robić.


Przepraszam za jakość zdjęcia ale padła mi lustrzanka i na razie posiłkuję się dużo gorszym aparatem.
 

I co o niej sądzicie? Liczę na opinię :)
Pozdrawiam
Nika